Urodziłem się w 1972 roku w Lublinie. Muzyką interesowałem się od małego, ale po gitarę sięgnąłem mając 16 lat. To było dość dawno temu i nieco inne czasy, więc pierwsze moje 'wiosło' to było jakieś ruskie pudło, które generalnie nadawało się na podpałkę, no ale wtedy to był standard. Odległość strun od gryfu w tym pudle zniechęciłaby do grania dzisiaj każdego młodego człowieka.
Wiadomo, najpierw tłukłem jakieś pioseneczki do ogniska, proste akordy itp., a po jakimś czasie zapragnąłem przerzucić się na gitarę elektryczną, co w tamtych czasach było bardzo kultowym zajęciem, zwłaszcza, że był to czas zbiorowej fascynacji Metallicą i ogólnie metalem. Oczywiście gitary elektryczne w tamtym czasie mogły się swobodnie równać jakością z moim pierwszym 'instrumentem', ja trafiłem na złom pt. Aster i tak zeszło mi z 1.5 roku grania (po 5 godzin dziennie).
W międzyczasie nabyłem jakąś czeską klasyczną gitarę i na tym już dało się grać w miarę normalnie. Na klasyku grałem równocześnie tak około roku czasu z myślą dostania się do prywatnej szkoły muzycznej, ale skończyło się na przymiarkach. Pierwszą umiarkowanie zdatną do gry gitarę elektryczną kupiłem w Gdańsku u lutnika (wtedy to były początki firmy Mayones), dało się na tym grać, ale mostek to był jakiś totalny wynalazek. Po paru latach kupiłem Fendera Heartfield'a, na którym gram do dzisiaj, bo nie stać mnie na kupno lepszego instrumentu (wyrzuciłem tylko mostek Floyd Rose'a i wstawiłem Schaller'a).
Jeśli chodzi o muzykę to przez dłuższy czas fascynowałem się Metallicą (jak wszyscy wtedy), do czasu jak usłyszałem Joe Satriani'ego (to akurat była płyta Flying in a blue dream) i wtedy pomyślałem "tak właśnie chcę grać, to jest mi bliskie". Przerobiłem więc część jego kompozycji i ogólnie przejąłem jego sposób gry, co akurat mi pasowało, bo kostkowanie nie jest moją najlepszą stroną.
Jednocześnie 'studiowałem' też Vai'a, Malmsteen'a, Van Halen'a, Nuno Bettencourt'a (Extreme) oraz nieco jazzujących gitarzystów jak Metheny, Sco, Stern. Każdy z tych gitarzystów był jakimś większym lub mniejszym boom'em w moim rozwoju, nie będę jednak tutaj nikogo zanudzał szczegółami. Dużo później zafascynował mnie muzycznie Vivaldi, Mozart i Bach, choć klasyka w różnej formie ciągle gdzieś się przewijała w moim życiu np. muzyka do Gwiezdnych Wojen napisana przez John'a Williams'a to coś, czego słucham od 7 roku życia i wciąż mnie fascynuje.
Dzisiaj mniej słucham gitarzystów, ogólnie słucham muzyki, choć więcej czasu spędzam na grze, mniej niż kiedy byłem młodszy, no ale z wiekiem doba staje się coraz krótsza. Dużo więcej też komponuję.
Grałem praktycznie tylko w dwóch zespołach: Muti Friendly (gary Sindbad, bas E.Jasiak, 2git A.Jedliński) to było dawno, z 10 lat temu, oraz 1.5 roku temu w Alchemii (gary P.Paszko, klawisz M.Kruk, bas K.Wroński, wokal Jarek ...hmm zapomniałem nazwiska).